Artykuł JM(KSM): Co ty tutaj robisz! Udajesz czy istniejesz naprawdę ?

Artykuł JM(KSM): Co ty tutaj robisz! Udajesz czy istniejesz naprawdę ?
 „Zasadniczym celem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży jest kształtowanie dojrzałych chrześcijan oraz aktywne uczestnictwo we wspólnocie i misji Kościoła przez szerzenie i upowszechnianie katolickich wartości i zasad we wszystkich dziecinach życia, zwłaszcza społecznego i kulturalnego.” (statut KSM, par.13)

     Cel ten jest realizowany m.in. po przez cotygodniowe spotkania formacyjne oddziałów czy też kół, przez co spotkania te są nie do przecenienia. Niczym nie można ich zastąpić. Od treści i sposobu ich prowadzenia zależy chyba wszystko, czym KSM jest i jak służy Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie!
A co należy zrobić kiedy widzimy, że nasz oddział przestaje istnieć? Kiedy widzimy, że Ci ludzie którzy kiedyś z wielkim zapałem biegli wręcz na spotkania teraz są obojętni i niechętni do działania?

     Wydaje mi się, że w każdym oddziale KSM jest przynajmniej jedna osoba która pokochała
Stowarzyszenie na tyle, że ciężko jest jej pogodzić się z tym że oddział do którego należy dąży wręcz do unicestwienia.
Kiedyś przychodząc na spotkania salka katechetyczna była pełna. Znajdowało się w niej około 30 osób. Ludzi gotowych i chętnych do działania. Teraz ta sama salka „świeci” pustakami. Siedzą w niej trzy osoby no maksymalnie pięć. Mówi się, że nie liczy ilość ale jakość. Ale kiedy tym pięciu osobom zada się pytanie: Dlaczego tu jesteś? Co daje Ci KSM? A ich odpowiedzi brzmią: „Bo rodzice mi kazali przyjść, żeby ksiądz nie krzyczał”, „ Bo dzięki temu ksiądz będzie na mnie patrzył „łagodniejszym okiem” podczas egzaminu do bierzmowania”, „Bo chcę mieć szóstkę z religii na koniec roku”… Czyli co? Należę do KSM żeby zdać egzamin do bierzmowania, a jak będę po bierzmowaniu odejdę z KSM. To się chyba mija z celem… Przez ten cały czas ten człowiek udaje, że jest KSM-owiczem… Przychodzi na spotkania, bierze udział w akcjach organizowanych przez oddział czy Zarząd żeby mieć lżej podczas egzaminu. Okłamuje i siebie i oddział na czele z kierownictwem…

     Mówię, że należę do KSM ale w piątek na spotkanie nie przyjdę bo idę z koleżanką świętować jej urodziny. A gdzie powstrzymywanie się od zabaw w piątek? Przecież piątek to dzień w którym Chrystus umarł za nas na krzyżu. KSM-owicz jest Chrześcijaninem i powinien o tym pamiętać.
Jak oddział ma prawidłowo funkcjonować, kiedy nikt nie przychodzi na spotkania? Spotkania formacyjne są podstawą!

     Podsumowując chciałabym napisać, że Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży jest moją Miłością i Szczęściem największym jakie można sobie tylko wyobrazić. Dzięki temu stowarzyszeniu ukształtowałam swoją osobowość, ponieważ wstąpiłam do niego mając 13 lat a teraz ma prawie 20 i wiem, że gdyby nie KSM byłabym całkiem innym człowiekiem. Od samego początku śmiano się ze mnie, że jestem w KSM… znajomi mówili że niedługo to zamieszkam w kościele bo spędzałam w nim więcej czasu niż w domu… naśmiewali się ze mnie kiedy publicznie powiedziałam że nie pójdę w piątek na szkolne ognisko a później dyskotekę. A ja mówię, że nie żałuję ani jeden minuty spędzonej na szkoleniu czy na zjeździe chociaż wiem że mogłam wtedy pójść ze znajomymi z klasy do kina.
Dzięki temu, że jestem w KSM poznałam mnóstwo cudownych osób. Część tych osób bez chwili zastanowienia mogę nazwać swoimi przyjaciółmi.
A teraz patrząc na upadające oddziały mam „złamane serce”.

     Pytanie brzmi: Co robić, żeby zarażać innych swoja miłością do KSM, kiedy wśród młodych panuje taka obojętność… niechęć? A może strach przed sprzeciwieniem się rówieśnikom? Strach przed wyśmianiem ideałów.
Magda Treska