Na imprezie?!

Na imprezie?!

Nie znasz dnia ani godziny, nikt z nas nie wiem, kiedy umrze, nie wiemy, kiedy Bóg powoła nas do siebie. Nikt, tylko On! Może właśnie dlatego nie warto ryzykować, żyć w grzechu, nadmiernie naginać naszego sumienia

Żyjemy z dnia na dzień, zwłaszcza my, ludzie młodzi. Często nie zastanawiając się, co będzie jutro. Carpe diem! Pewnie, tak jest łatwiej, nie myśleć i nie przejmować się tym, co później. Na później przyjdzie jeszcze czas. Zdarza się, że planujemy, że mamy jakieś strategie na życie. Wybieramy studia, podnosimy kwalifikacje w konkretnych dziedzinach tak, aby zapewnić sobie godną przyszłość. Niektórzy z nas pewnie myślą o swoich emeryturach i już dzisiaj zastanawiają się, jak zabezpieczyć sobie przyszłość finansową.

No dobrze, wszystko w porządku, wszystko ok. Tylko dlaczego nasze starania, nasze plany dotyczą tej bliskiej przyszłości, tego mniej ważnego później. Dlaczego nie dbamy o to później, które ma przyjść po śmierci? Przecież nie wiemy kiedy to nastąpi, może nie dożyjemy emerytury, może nie dożyjemy końca studiów, a nawet najbliższych wakacji, które tak skrupulatnie sobie zaplanowaliśmy, a może nie dożyję jutra? Co zrobisz, jeśli Bóg powoła Cię wcześniej... Co zrobię, jeśli Bóg powoła mnie do siebie...

Co, jeśli powoła mnie, kiedy nie będę na to gotowa (i ty też nie!), bo zbyt lekko ulegałam pokusom, a przy tym nie śpieszyło mi się do pojednania z Nim. Przecież jestem młoda, przecież mam jeszcze czas, zdążę się wyspowiadać, ale teraz jeszcze chwilę, pożyję w grzechu, bo to takie... przyjemne. Przyjemne, ale czy na pewno? A co, jeśli powoła mnie na imprezie... i to na takiej, na której przegięłam. On mnie powoła, a ja nie będę gotowa, czy to będzie stan, w jakim chciałabym pożegnać życie na Ziemi i spojrzeć prosto w Jego oblicze, czy mój stan pozwoli mi na Niebo...

Czy warto złamać się pod wpływem nacisków naszych znajomych i zrobić coś, czego później będziemy żałować, później - patrząc na Niego? Znajomi przychodzą i odchodzą, a On trwa, nieprzerwanie, a jeśli Go nie słyszysz, to usiądź, odsapnij, wsłuchaj się w bicie własnego serca. Zapomnij o wszystkim, co cię otacza. Przypomnij sobie wszystkie dobre chwile, kiedy Jego obecność była najbardziej odczuwalna, pamiętasz? On jest zawsze, czeka na Ciebie!

 

źródło: bosko.pl