Tydzień Miłosierdzia. Już 68.

Tydzień Miłosierdzia. Już 68.
 Czasami wpadamy w codzienność niczym w tunel. Z prawej ściana, z lewej ściana. Z przodu jakieś niewielkie światło. Czasami jest tak daleko i nie zawsze przybliża sie na nasze zyczenie. Nikt z nas nie zyje po to, aby byc ciągle w tunelu, nikt z nas nie żyje dla siebie. 

Dni świadczenia miłosierdzia – tak, to brzmi jakbyśmy tylko wtedy okazywali miłosierdzie, na szczęście tak jednak nie jest – zachęcają do obrócenia się na pięcie i dostrzeżenia czegoś więcej niż tylko czuby naszych butów. Kiedy w duchu wolności i z odrobiną szaleństwa to zrobimy, wtedy nie tylko zawiruje nam świat i być może zakręci nam się w głowie, ale spostrzeżemy przede wszystkim, że życie nie musi być klaustrofobicznym tunelem. Wokół nas jest bowiem tylu ludzi, którzy czekają na gest miłosierdzia, który wypływa z miłości. Co więcej, tyle razy my sami potrzebujemy życzliwej pomocy innych. I w końcu, jak bardzo nas duchowo rozwija służba na rzecz innych.

Jakie mogą być czyny miłosierdzia? Przeróżne. Jest ich bez liku, wystarczy tylko trochę wyobraźni. Jednym z czynów miłosierdzia może być chociażby unikanie przekleństw. Dziwne? Ale jak pożyteczne, bo z ulgą odetchną uszy wielu osób. Może uszczypnę się w język albo, co jeszcze bardziej pożyteczne, sposobem rozmowy, dobraniem słów stworzę wokół mnie klimat życzliwości i miłości.

Istotnym elementem tych dni jest modlitwa. Są wszakże ludzie, często bardzo nam bliscy i drodzy, którzy potrzebują miłosierdzia, bo zapomnieli o miłosiernym Bogu. W cichej modlitwie polecajmy ich Bogu, prosząc o przemianę serca.

Naprawdę jesteśmy potrzebni Bogu bogatemu w miłosierdzie.