W cyklu "Fides et Ratio" - Zobaczyć niedostrzegalne

W cyklu "Fides et Ratio" - Zobaczyć niedostrzegalne
I Siedleckie Spotkanie Astronomiczne organizowane przez Siedleckie Towarzystwo Miłośników Astronomii, które odbędzie się 2.02.2013 roku w podsiedleckim Ujrzanowie skłania do przyjrzenia się astronomii, jako dziedzinie nauki, która pozostaje często na uboczu głównego zainteresowania mediów. Zazwyczaj internet, prasa oraz telewizja przedstawiają informacje astronomiczne jako swoiste ciekawostki, nad którymi nie pochylamy się i nie wzbudzamy w sobie większej refleksji. Popularnonaukowe nowinki nie powodują w nas euforii. Możemy także zadać sobie pytanie, cóż może nam dać podejście do astronomii prezentowane nawet nie przez profesjonalistów, a „tylko” przez miłośników, entuzjastów traktujących astronomię, jako formę spędzania wolnego czasu, pasję, hobby, formę samorealizacji.

Profesjonalne podejście do astronomii sprzyja zorientowaniu się na określoną subdziedzinę tej nauki, przez co dana osoba rozwija wiedzę, zdobywa doświadczenie w jednej, specyficznej tematyce, niejako gubiąc ogólny sens astronomii. Tego wartościowego spektrum nie gubi miłośnik astronomii. Poprzez ograniczenie specjalizacji na rzecz ogólnego zainteresowania tematem astronomii, miłośnik nocnych obserwacji wkracza nierzadko w filozoficzną sferę życia i odtwarza sens spoglądania w gwiazdy oraz rozwijania w sobie autorefleksji nad tym, jakie naprawdę zajmuje miejsce we Wszechświecie.

Kto z nas, w gwieździstą noc nie spoglądał w niebo, by delektować się gęstym mrowiem świecących punktów. Będąc dziećmi układaliśmy je w różnorodne i wyimaginowane wzory. Wraz z edukacją w gronie rodzinnym oraz szkolnym poznawaliśmy, że nie byliśmy pierwszymi, którzy tak czynili i dzięki ich wielowiekowej pracy możemy wyobrazić sobie nieboskłon, jako teatralną scenę pełną mitologicznych postaci z Orionem na czele wraz ze swoją sforą psów (w Wielkim Psie odnajdziemy Syriusza – najjaśniejszą gwiazdę ziemskiego nieba). Gdy poruszymy w sobie moc wyobraźni odnajdziemy przepiękne symboliczne odwzorowania m.in. Byka, Bliźniąt, Wielkiej i Małej Niedźwiedzicy z Gwiazdą Polarną, Smoka, Łabędzia, Lutni, Andromedy, Herkulesa, Skorpiona, Strzelca i wielu innych. Dużej części z 88 gwiazdozbiorów nigdy nawet nie było nam dane obserwować z racji tego, że mieszkamy na półkuli północnej.

Dla miłośnika astronomii, który tak jak przestrzeń nad nami otwarty jest na poznanie, w tym także poznanie Boga, obserwacja nocnego nieba daje wielkie ćwiczenie duchowości, transcendencji, wiary i rozumu. Obserwator zderza się z poczuciem, że wszystko, co obserwuje jest wytworem Bytu doskonalszego niż człowiek. Odczuwa on także, że efekt, który zauważa nie może być też dziełem przypadku. Wśród ściśle wiedzowych zainteresowań miłośnika nocnego nieba, wielu z nas uderza samo piękno tego, co obserwujemy ponad sobą. Tylko co tak naprawdę obserwujemy? Wszystko co widzimy jest światłem. Odróżniamy jaśniejsze punkty od ciemnych przestrzeni pozbawionych światła. Światło wzbudza nasze zainteresowanie, przykuwa nasz wzrok – wskazuje nam drogę (w przypadku choćby Gwiazdy Polarnej) wzbudza w nas zmysł estetyczny (podziwiamy przecież piękno form i zjawisk nad nami). Jednocześnie ciemność wydaje się być pusta.

Dotykamy tu ciekawego zagadnienia, które ma swoją prostą, ale jednocześnie interesującą symbolikę. W przypadku obserwacji gołym okiem rozpoznajemy pewne struktury – gwiazdy, planety, komety, satelity itp. Możemy zatem stwierdzić dość naiwnie, że nic poza tym nie istnieje. Zauważmy, że w historii ludzkości największą eksplozję naukowych odkryć dało wynalezienie przez Galileusza lunety – sprzętu, który umożliwił dostrzeżenie obiektów (księżyców Jowisza), których nie dane było obserwować człowiekowi nigdy wcześniej. Dzisiaj wiemy o milionach obiektów i zjawisk niewidocznych gołym okiem, które nie tylko istnieją, ale wpływają na ludzkość w stopniu dla nas niewyobrażalnym.

Wśród wielu naiwnych pytań o Boga, w dzisiejszym zlaicyzowanym świecie często słyszanym argumentem ateistów lub szerzej: przeciwników Kościoła jest niemożność dostrzeżenia Boga. Bóg nie istnieje, bo Go nie widać. Oczywiście nie można się zgodzić z takim postawieniem sprawy, gdyż nie możemy pozostawić kwestii istnienia Boga naszym zmysłom i rozumowi, które z racji naszej ludzkiej ograniczoności także są ograniczone. Przykład z dziedziny astronomii wskazuje nam klarowną drogę do zrozumienia naszego miejsca we Wszechświecie. Nie jesteśmy w stanie poznać naszego najbliższego otoczenia planetarnego, a próbujemy jednoznacznie twierdzić o nieistnieniu Boga.

W przypadku przez nas omawianym musimy wciąż używać instrumentu, który zbliża nas do dostrzeżenia niedostrzegalnego zmysłowo. Do poznania Boga potrzebujemy wciąż łaski wiary. Wiara jest teleskopem (gr. Tele – daleko, scopos – widzący), który pozwala nam spojrzeć dalej i przekroczyć zmysłową ograniczoność naszego ziemskiego świata. Grzech zaburza w nas wiarę – zasłania obraz prawdziwego Boga. Przesłania nam chmurami obraz Boga, do którego pragniemy dążyć – wszak jest to w naszej naturze, że cieszymy się ze światła. Gdzie mamy zatem szukać oczyszczenia tego obrazu? W pokorze i cierpliwości (chmury czasem same przechodzą) oraz w świętych sakramentach, które oczyszczają nasze soczewki z wszelkiego rodzaju brudu, zaburzenia czy rys.

Zimowe noce są bardzo dobrym momentem na obserwacje astronomiczne. Długi okres między zachodem a wschodem Słońca pozwala na pełniejsze dostrzeżenie piękna nieba nad nami. Podczas takiej przygody nie musi nam być potrzebny profesjonalny sprzęt astronomiczny i wielka wiedza. Ważne, by otworzyć oczy i własny umysł na doświadczenie przestrzeni oraz Boga, który na bieżąco ją stwarza, a które wciąż zachwycają. By jednak nie było zbyt przyjemnie nasze obserwacje utrudnić mogą przenikliwe mrozy. Z własnego doświadczenia wiem jednak, że takie obserwacje na długo pozostają w pamięci jako najbardziej udane.

 Michał Osiński www.jerychomlodych.pl